czwartek, 31 lipca 2014

Forde

Do Forde dotarliśmy o 23.30. Deszcz padał jak z cebra, wiał wiatr jednak na szczęście nasz gospodarz Kristian podjechał po nas samochodem na dworzec. Chwilę pogadaliśmy i poszliśmy spac.

Następnego dnia po śniadaniu zwiedziliśmy Forde i zdecydowaliśmy się wejść na pobliski szczyt, co nie udało się zrealizować gdyż ryk niedźwiedzia w lesie odstraszyć nas. Trasa zrealizowana w 65%.
Po obiedzie pojechaliśmy z Kristianem zwiedzić okolicę.

W bardzo dużym skrócie tak minął nam dzień. Jutro jedziemy do Stryn (jeśli jakaś z osób czytających tego blooga ma możliwość lub zna kogoś kto może nas tam przenocować proszę pisać pod postem)








środa, 30 lipca 2014

W drodze do Forde

Dzień rozpoczął się bardzo szybko,  gdyż już około 6.00. Związane jest to z tym, że umówiliśmy się z Mateusza mamą, że objedziemy razem z nią Klokkarvik, a koło 10.00 wysadzi nas w Bergen,  skąd będziemy łapać stopa.

Po trzech stopach dotarliśmy do miejsca skąd praktycznie nie mogliśmy ruszyć dalej. Zdecydowaliśmy się dojechać do Forde autobusem, za który zapłaciliśmy 519 koron. Droga do Forde, wiła się wzdłuż fjord ów,  wodospadów,  gór,  pagórków.  A także przez fjord:





Niestety zepsuła się pogoda,  jednak mamy juz nocleg pod dachem umówiony więc mamy nadzieję że pogoda się poprawi na kolejne dni. Planowaliśmy dojechać na Lofoty,  jednak prawdopodobnie ostatnim miejscem do którego dotrzemy będzie Trondheim.
Jak się okazało Norwegowie nie zabierają autostopowiczów zbyt chętnie.

wtorek, 29 lipca 2014

Trzydniowe ładowanie akumulatorów w Bergen

Ostatnia trzy dni minęły nam na odpoczynku w Bergen. Po bardzo ciepłym przyjęciu i ugoszczeniu nas, jutro ruszamy dalej. Cel na jutro to dotrzeć do Forde, około 200km na północ od Bergen. Nocleg już mamy umówiony.

A co działo się w Bergen?
Pierwszy dzień kąpiel w Fiordzie i spacer w okolicach Klokkarvik. Drugi dzień składanie mebli z IKEI. Dzień trzeci wspinaczka na okoliczne szczyty oraz zwiedzanie Bergen.

Kilka fotek:








niedziela, 27 lipca 2014

Z Oslo do Bergen

Nasza podróż z Oslo do Bergen trwała 2 dni.  Jest to dystans około 500km.
W piątek opuściliśmy Langoyene około godziny 9.30, a na miejsce gdzie łapaliśmy stopa dotarliśmy około 11. Pierwszy stop zabrał nas około 40km do Drammen. Tam kolejny stop zabrał nas w kierunku Stavanger,  co okazało się złą decyzją i musieliśmy wracać do Drammen. Pół dnia zeszło nam na powrocie w dobre miejsce. Jednak stamtąd pojechaliśmy już z polako-indyjczykiem do Honefoss, gdzie rozbiliśmy namiot i poszliśmy spać.

Pobudka 5.45, gdyż umówiliśmy się z opiekunem lasu, w którym spaliśmy że podrzuci nas w dobre miejsce do stopowania.  I tak też się stało. Cały dzień była to jedna wielka podróż w kierunku Bergen. Jechaliśmy na 6 stopów,  po drodze po raz pierwszy w podróży złapał nas deszcz. Trochę szkoda,  gdyż fjord obok, którego jechaliśmy w słońcu byłby jeszcze piękniejszy.

Dotarliśmy do Bergen skąd siostra Zakrzewy odebrała nas z dworca autobusowego i przywiozła do domu na obrzeżach Bergen. Trochę pogadaliśmy i podłuuuuuuuugim dniu poszliśmy spać.

Dzisiaj planujemy zobaczyć Bergen i wykąpać się w fjordzie. Tyle na teraz.

Kilka fotek z drogi:




Poranek u Zakrzewy:



piątek, 25 lipca 2014

Trochę Oslo





Jak na patelni

Dzisiejsza próba złapania stopa do  Bergen niestety się nie udała.  Po kilku zlapanych stopach jesteśmy w Honefoss,  gdzie szukamy miejsca na nocleg. Jutro dalsza podróż w kierunku Bergen.

PS. Zakrzewa zbliżamy się powoli, liczymy na dobry obiad i możliwość zrobienia prania ☺

czwartek, 24 lipca 2014

Upał w Oslo

Do Oslo dotarliśmy około 17, tutaj również przywitał nas żar z nieba, termometr wskazywał 31 stopni.  Po szybkim rozeznanie na dworcu, udaliśmy się do przystani Vippetangen,  skąd poplynelismy na wyspę Langoyene. Rozbiliśmy nasz namiot, wykąpaliśmy się w morzu, zrobiliśmy pranie i przyszedł czas na odpoczynek. Mieliśmy mały problem, gdyż okazało się ze na wyspie nie ma żadnego sklepu, a woda z kranu jest niezdatna do gotowania i picia gdyż zawiera w sobie metale ,  jednak i tym razem szczęście nam dopisało i dostaliśmy butelkę wody od obywatelki Oslo,  która lubi wypoczywać na Langoyene w chwilach wolnych od pracy. Około 24 poszliśmy spać,  mimo że na dworze nie było jeszcze ciemno.

Oslo, dzień 2, zwiedzanie miasta.
Jutro prawdopodobnie wyruszamy juz w kierunku Stavanger.

Pozdrawiamy!



środa, 23 lipca 2014

Oslo

Jesteśmy w Oslo. Dziś najprawdopodobniej nocleg na kempingu.

Więcej informacji później...

wtorek, 22 lipca 2014

Oslo, a jednak Goteborg.

Wczorajsza podróż okazała się być nie tak prosta jak miała być. Pociągiem z Malmo dotarliśmy do Goteborga, gdzie planowaliśmy złapać szybkie połączenie do Oslo. Okazało się,  że po godzinie 19.00, nie ma już takich połączeń.
W tym momencie musieliśmy wymyślić coś, by nie spędzić nocy na dworcu. Szybkie wiadomości na couchsurfingu,  sprawdzenie pola namiotowego.
Zdecydowaliśmy,  że pojedziemy na pole bo nie mamy innej opcji. W drodze na tramwaj napisał do nas chłopak,  że może nas przenocować,  wiec zmieniliśmy zdanie i pojechaliśmy do niego.

Jak się okazało jest to wielki fan Google,  który co noc ma u siebie przynajmniej 3 couchsurferów.  Gdy przyjechaliśmy były już 2 Niemki i 1 Amerykanin.  Wieczór spędziliśmy na rozmowie o wszystkim.  Bardzo fajna przygoda cały wieczór w Goteborgu.

Rano niestety pobudka o 6, gdyż nasz gospodarz musi o 7 wyjść do pracy.  Idziemy łapać stopa do Oslo.

Tablica z podpisami 169 osób, które nocowały u Leona:




Malmo i mała zmiana planów

Po krótkiej wizycie w Malmo,  gdzie przeszliśmy główną część miasta,  zdecydowaliśmy,  że odpuszczamy Goteborg i spróbujemy dostać się dzisiaj bezpośrednio pociągami do Oslo. Zmiana spowodowana głównie tym, że nie znaleźliśmy noclegu w Malmo,  a pole namiotowe bardzo nadszarpnęłoby nasz budżet,  więc te pieniądze wolimy wydać na dojazd do Oslo, gdzie swobodnie rozbijemy sobie namiot.

Więcej informacji później lub jutro...

poniedziałek, 21 lipca 2014

Kopenhaga dzień drugi

Dzień rozpoczął się około godziny 9.00.  Po kąpieli, która była konieczna bo nasz pokój to była prawie sauna, ruszyliśmy do miasta. Śniadanie zdecydowaliśmy zjeść na ławce na dworze by zajęło nam to mniej czasu niż w mieszkani. Także około godziny. 10.00 ruszyliśmy.  Pol dnia zajęło nam zwiedzanie, nastepnie odpoczelismy na plaży miejskiej.

Dzień bardzo intensywny i bardzo fajny. Do mieszkania wróciliśmy około 22.00.

Kilka zdjęć:







niedziela, 20 lipca 2014

Kopenhaga dzień pierwszy

Dzisiejszy dzień rozpoczął się około godziny 9.00. Spakowaliśmy plecaki,  zjedliśmy śniadanie i pożegnaliśmy się z Megan. Nasz host Natalia podrzuciła nas do wjazdu na autostradę.  Pierwszego stopa złapalismy po około godzinie.  Razem przejechaliśmy większość trasy.  Drugi kierowca podrzucił nas do samego centrum Kopenhagi,  skąd odebrał nas nasz host Nikołaj (44 letni nauczyciel historii,  teraz mieszka z trzecią żoną). Po przepakowaniu poszliśmy obejrzeć część Kopenhagi.  I tak zeszło nam do 22.00.

Jutro zwiedzamy drugą część miasta, a w najgorętszych godzinach idziemy na plażę miejską.

Kilka zdjęć:




Kopenhaga

Jesteśmy w Kopenhadze.  Czekamy na naszego gospodarza na dworcu kolejowym.  Więcej informacji później.

sobota, 19 lipca 2014

Miasto Hansa Christiana Andersena... Odense.

Wczorajszy wieczór spędziliśmy zwiedzając Odense. Nasza super gospodyni Natalia pożyczyła nam dwa rowery po czym ruszyliśmy zwiedzić miasto.

Następnego dnia mogliśmy pospać dłużej. Około godziny 11, ruszyliśmy na plażę. Nad morzem spędziliśmy pół dnia. Opaliliśmy się jak raki, ale jest bardzo fajnie. Wieczorem razem z Natalia i Megan , zrobiliśmy grilla.

Na chwilę obecną nasza podróż przebiega bardzo sprawnie i bez większych problemów, nawet Justyna nie marudzi ☺

Jutro rano ruszamy do Kopenhagi,  gdzie najprawdopodobniej spędzimy 3 noce. Kolejny wpis jutro!

Med venlig hilsen ☺
(Pozdrawiamy)

piątek, 18 lipca 2014

Odense

Po całym dniu stopowania z Hamburga dotarliśmy do Odense. Nie było lekko ale jesteśmy. Śpimy u dziewczyny, na obrzeżach miasta. Jest też dziewczyna z USA. Więcej informacji jutro zapewne wieczorem,  gdyż jutro odpoczywamy na plaży obok Odense.

czwartek, 17 lipca 2014

Dzień czwarty, Hamburg.

Dzisiejszy dzień zaczął się o godzinie 7.00, a do miasta ruszyliśmy o godzinie 8.00. Cały dzień zwiedzaliśmy Hamburg, częściowo pieszo, częściowo na rowerze miejskim, który zmieniając co 30 minut jest bezpłatny co się opłaca i znacznie ułatwia podróżowanie.
Hamburg jest bardzo ładnym miastem, w którym jest bardzo dużo zieleni.
Pogoda jest bardzo przyjemna, choć męcząca, 30 stopni i praktycznie zero chmur na niebie.

W dniu jutrzejszym ruszamy do Danii, a dokładnie do Odense. Następny post z Danii.

Pozdrawiamy
Herzliche Grusse !

środa, 16 lipca 2014

Berlin, Berlin... Hamburg!

Wczorajszy dzień minął na całodniowym szwendaniu się po Berlinia. Począwszy od mistrzowskiej fety Niemców, aż po odpoczynek na zielonych trawnikach przed Berliner Dom. Ciepły dzień spędzony bardzo aktywnie i bez ani chwili nudy. Jednak z myślą w głowie, że jutro kolejne łapanie stopa.

Łapać stopa do Hamburga ruszyliśmy około godziny 9.00 na miejscpu byliśmy po godzinie 10.00. Pierwszego stopa złapaliśmy po około 15 minutach. Był to wesoły turek, który podwiózł nas 20km, w jak on to powiedział: " gute platz gute platz ". Faktycznie okazało się, iż był to " gute platz " bo po około 30 minutach złapaliśmy bardzo wygodny, bezpośredni samochód do Hamburga. Dwójka niemców zawiozła nas na obrzeża, tak bysmy mogli za pomocą komunikacji miejskiej dostać się do centrum. Fajnie z ich strony, bo musieli zrobić dodatkowe kilometry, jednak nie był to dla nich zbyt duży problem.

Gdy dotarlismy do Hamburga mieliśmy około 2h do momentu , aż mogliśmy udać się do naszego hosta, którym jest dziewczyna z Polski, mieszkajaca w międzynarodowym akademiku. Dziś pozostało nam wyprać rzeczy , wykąpać się i zaplanować jutrzejszy dzień, który zapowaida się bardzo intensywnie.

Pozdrawiamy!

========================================================================

Drugi dzień podróży zaczął się około godziny 7.00, gdyż Rio obudził wszystkich z zamiarem zabawy. My wstaliśmy, szybka kąpiel, śniadanie i ruszamy do Berlina. Plan dnia zakładał zobaczyć mistrzowską fetę Niemców, którzy wrócili z Mistrzostw Świata z Brazylii.

wtorek, 15 lipca 2014

Pierwszy dzień podróży.

Guten Tag aus Berlin! 

Nasza podróż zaczęła się dość późno,  bo na miejsce łapania pierwszego stopa dotarliśmy o 11.30.  Pierwszy stop w okolicy autostrady był to TIR,  który podrzucił nas na ostatni Orlen w Polsce. Czas łapania pierwszego stopa około 1.5h. Następnie po małym obiedzie złapalismy panią podróżnicze,  która podrzuciła nas do Potsdamu, skąd komunikacją miejską dotarliśmy na nasz couchsurfing. Naszym gospodarzem jest kobieta wychowująca około 2 letniego syna. Plan na pierwszy dzień wykonany w 100%.

Dzisiaj? Idziemy zobaczyć mistrzów świata pod Bramę Brandenburską i całodniowe szwendanie się po Berlinie.

========================================================================

Poznańska komunikacja miejska dowiozła nas na nasz spot około godziny 11.30, pełni nadziei, radośni, zaczynamy łapać stopa. Mija godzina zmieniamy miejsce, mija pół godziny zmieniamy miejsce na wjazd na ślimak na autostradę. I udaje się! Mieszkaniec Lubonia mówi, że zawiezie nas w dobre miejsce na autostradzie, gdzie spokojnie możemy łapać. Pakujemy się do ciężarówki, plecaki na kolanach gdyż zaraz będziemy wysiadać. Okazuje się, że wysiadamy po 20 minutach na środku autostrady. Teoretycznie było to miejsce, gdzie włączały się samochody jadące z Poznania, ale miejscówka niebezpieczna i naszym zdaniem kiepska, ale zaczynamy. Mijają dwie minuty i nagle zatrzymuje się TIR. Pan kierowca zabiera nas, gdyż stanie na autostradzie jest zbyt niebezpieczne i przede wszystkim może okazać się zbyt kosztowne.



TIRem jedziemy na ostatni ORLEN polskiej stronie, gdzie postanawiamy zjeść szybki obiad.


Po obiedzie idziemy łapać stopa do Berlina. Początkowo pytamy kierowców na parkingu, jednak jak na złość, nikt nie jedzie tam gdzie my. Stajemy przy drodze i łapiemy. Mija godzina i udaje się złapać. Kobieta mieszkająca na co dzień w Hamburgu, stara podróżniczka. W drodze dowiadujemy się, że może zabrać nas bezpośrednio do Hamburga, jednak nasz plan jest inny. Dostajemy również numer telefonu w przypadku, gdybyśmy nie znaleźli noclegu w Hamburgu. Wysiadamy w Potsdamie, skąd udajemy się komunikacją miejską do Berlina i docieramy do miejsca, gdzie mamy pierwszy nocleg. 



Pierwszy nocleg znaleziony za pomocą couchsurfing.org u Polki, wychowującej około dwu letniego chłopca o imieniu Rio. Plany na pierwszy dzień podróży zrealizowane w 100%. 

niedziela, 13 lipca 2014

Ruszamy!

No więc... ruszamy! Plan na dzisiaj dojechać do Berlina :) Poniżej przedstawiam plan połowy drogi. W Bergen będzie czas na wybranie dalszej drogi.

========================================================================

Wiele osób pyta, dlaczego akurat Norwegia? Odpowiedź jest bardzo prosta. Przed wyjazdem wiedzieliśmy, że Norwegia jest piękna, ale musieliśmy piękno Norwegii zobaczyć i poznać na własne oczy. Kolejnym powodem, który spowodował, iż wybraliśmy Norwegię są relacje znajomych, którzy byli i gorąco zachęcali by jechać i zwiedzić.
Przygotowania do podróży zajęły nam tak naprawdę około dwa tygodnie. Pomysł kłębił się w głowie około miesiąc, półtora i w głównej mierze zależał od tego czy uda się znaleźć staż, praktykę, pracę, cokolwiek związanego z kierunkiem studiów. Jak widać nie udało się i podjęliśmy decyzję o wyjeździe.
Założenie było proste, objechać jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Jak zredukować koszty? Podróż głównie autostopem, nocleg na couchsurfingu i w namiocie. Szybki update konta CS, rozesłanie próśb o nocleg i planowanie trasy. Początkowo trasa wyglądała tak:


Nocleg w Berlinie - znaleziony,
nocleg w Hamburgu - prawie dogadany,
nocleg w Odense - znaleziony, 
nocleg w Kopenhadze, Malmo, Goteborgu, Oslo - do znalezienia w trakcie podróży,
nocleg w Bergen - u Zakrzewy.

Na każde miasto planowaliśmy poświęcić dzień w, którym przyjedziemy oraz cały kolejny. Tylko w Bergen planowaliśmy zrobić dłuższą przerwę na regenerację sił, przeliczenie funduszy oraz zaplanowanie dalszej trasy. 

By być w pełni przygotowanym do podróży musieliśmy zakupić kilka rzeczy, po które udaliśmy się do Decathlonu. Potrzebne były nam: namiot, karimaty, talerze podróżne, sztućce podróżne i kilka innych rzeczy. Wszystko zakupiliśmy i pozostało nam spakować rzeczy.

Pakowanie:


Poranek przed wyjazdem:


Po kilku porannych przygodach ruszyliśmy łapać pierwszego stopa, była godzina około 11.00. Był to spot w okolicach wjazdu na autostradę w kierunku Berlina. Z doświadczenia z poprzedniego tripa do Amsterdamu, mieliśmy nadzieję, iż złapanie stopa w tym miejscu będzie kwestią kilku minut. Okazało się, że było zupełnie inaczej.