W piątek opuściliśmy Langoyene około godziny 9.30, a na miejsce gdzie łapaliśmy stopa dotarliśmy około 11. Pierwszy stop zabrał nas około 40km do Drammen. Tam kolejny stop zabrał nas w kierunku Stavanger, co okazało się złą decyzją i musieliśmy wracać do Drammen. Pół dnia zeszło nam na powrocie w dobre miejsce. Jednak stamtąd pojechaliśmy już z polako-indyjczykiem do Honefoss, gdzie rozbiliśmy namiot i poszliśmy spać.
Pobudka 5.45, gdyż umówiliśmy się z opiekunem lasu, w którym spaliśmy że podrzuci nas w dobre miejsce do stopowania. I tak też się stało. Cały dzień była to jedna wielka podróż w kierunku Bergen. Jechaliśmy na 6 stopów, po drodze po raz pierwszy w podróży złapał nas deszcz. Trochę szkoda, gdyż fjord obok, którego jechaliśmy w słońcu byłby jeszcze piękniejszy.
Dotarliśmy do Bergen skąd siostra Zakrzewy odebrała nas z dworca autobusowego i przywiozła do domu na obrzeżach Bergen. Trochę pogadaliśmy i podłuuuuuuuugim dniu poszliśmy spać.
Dzisiaj planujemy zobaczyć Bergen i wykąpać się w fjordzie. Tyle na teraz.
Kilka fotek z drogi:
Poranek u Zakrzewy:


.jpg)
