Nasza podróż zaczęła się dość późno, bo na miejsce łapania pierwszego stopa dotarliśmy o 11.30. Pierwszy stop w okolicy autostrady był to TIR, który podrzucił nas na ostatni Orlen w Polsce. Czas łapania pierwszego stopa około 1.5h. Następnie po małym obiedzie złapalismy panią podróżnicze, która podrzuciła nas do Potsdamu, skąd komunikacją miejską dotarliśmy na nasz couchsurfing. Naszym gospodarzem jest kobieta wychowująca około 2 letniego syna. Plan na pierwszy dzień wykonany w 100%.
Dzisiaj? Idziemy zobaczyć mistrzów świata pod Bramę Brandenburską i całodniowe szwendanie się po Berlinie.
========================================================================
Poznańska komunikacja miejska dowiozła nas na nasz spot około godziny 11.30, pełni nadziei, radośni, zaczynamy łapać stopa. Mija godzina zmieniamy miejsce, mija pół godziny zmieniamy miejsce na wjazd na ślimak na autostradę. I udaje się! Mieszkaniec Lubonia mówi, że zawiezie nas w dobre miejsce na autostradzie, gdzie spokojnie możemy łapać. Pakujemy się do ciężarówki, plecaki na kolanach gdyż zaraz będziemy wysiadać. Okazuje się, że wysiadamy po 20 minutach na środku autostrady. Teoretycznie było to miejsce, gdzie włączały się samochody jadące z Poznania, ale miejscówka niebezpieczna i naszym zdaniem kiepska, ale zaczynamy. Mijają dwie minuty i nagle zatrzymuje się TIR. Pan kierowca zabiera nas, gdyż stanie na autostradzie jest zbyt niebezpieczne i przede wszystkim może okazać się zbyt kosztowne.
TIRem jedziemy na ostatni ORLEN polskiej stronie, gdzie postanawiamy zjeść szybki obiad.
Po obiedzie idziemy łapać stopa do Berlina. Początkowo pytamy kierowców na parkingu, jednak jak na złość, nikt nie jedzie tam gdzie my. Stajemy przy drodze i łapiemy. Mija godzina i udaje się złapać. Kobieta mieszkająca na co dzień w Hamburgu, stara podróżniczka. W drodze dowiadujemy się, że może zabrać nas bezpośrednio do Hamburga, jednak nasz plan jest inny. Dostajemy również numer telefonu w przypadku, gdybyśmy nie znaleźli noclegu w Hamburgu. Wysiadamy w Potsdamie, skąd udajemy się komunikacją miejską do Berlina i docieramy do miejsca, gdzie mamy pierwszy nocleg.
Pierwszy nocleg znaleziony za pomocą couchsurfing.org u Polki, wychowującej około dwu letniego chłopca o imieniu Rio. Plany na pierwszy dzień podróży zrealizowane w 100%.