Do Forde dotarliśmy o 23.30. Deszcz padał jak z cebra, wiał wiatr jednak na szczęście nasz gospodarz Kristian podjechał po nas samochodem na dworzec. Chwilę pogadaliśmy i poszliśmy spac.
Następnego dnia po śniadaniu zwiedziliśmy Forde i zdecydowaliśmy się wejść na pobliski szczyt, co nie udało się zrealizować gdyż ryk niedźwiedzia w lesie odstraszyć nas. Trasa zrealizowana w 65%.
Po obiedzie pojechaliśmy z Kristianem zwiedzić okolicę.
W bardzo dużym skrócie tak minął nam dzień. Jutro jedziemy do Stryn (jeśli jakaś z osób czytających tego blooga ma możliwość lub zna kogoś kto może nas tam przenocować proszę pisać pod postem)

.jpg)
.jpg)


