Do Alesund ze Stryn udało nam się dotrzeć bardzo szybko z bardzo małą ilością przesiadek. W Alesund byliśmy około godziny 15.00. Nasz kierowca wysadził nas przy McDonald's gdzie zjedliśmy obiad, sprawdziliśmy pocztę i powysyłaliśmy prośby o nocleg. Z McDonald's udaliśmy się w poszukiwaniu miejsca na postawienie namiotu za darmo. Niestety nie znaleźliśmy nic, więc zdecydowaliśmy się pójść na pole namiotowe. Tam mieliśmy szczęście, gdyż ze względu na brzydką pogodę zapłaciliśmy 80 koron, a nie 120. Po rozbiciu namiotu nic nie robiliśmy juz do końca dnia. Poznaliśmy dwie portugalki jadące autostopem po Norwegii, dwóch rowerzystów z polski jadących rowerami przez Norwegie oraz jednego niemca podróżującego w ten sam sposób. Ze wszystkimi trochę porozmawialismy i poszliśmy spać.
2 DZIEŃ W ALESUND
Drugi dzień rozpoczął się od względnie ładnej pogody, która szybko przemieniła się w deszcz. Po myciu, śniadaniu, poszliśmy zwiedzić Alesund. Miasteczko ładne, jednak więcej niż jeden dzień przy takiej pogodzie nie było by co robić.
Wracając na pole namiotowe, dostajemy smsa: "Witam, czy wciąż szukacie noclegu w Alesund? Mogę was przenocować jedną noc". My nie czekając długo poszliśmy spakować namiot i plecaki, a po chwili jechaliśmy już z Łukaszem, bo tak się nazywał nadawca smsa do jego mieszkania pod Alesund. Zjedliśmy wspólnie obiad, poszliśmy wykąpać się w fjordzie i wieczorem pogadaliśmy o wszystkim i o niczym. Bardzo miło spędzony wieczór i bardzo duża pomoc ze strony Łukasza, gdyż mogliśmy przenocować w suchym miejscu i zrobić duże pranie, jesteśmy bardzo wdzięczni ☺.
Tak wyglądały nasze dwa dni w Alesund.
.jpg)



.jpg)